Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gazynu, ale oszczędny, ponieważ nosiła go i zimą, chociaż marzła, i latem chociaż było za ciepło. Jadała zawsze w domu, ale o takich porach, aby się nikt tego nie domyślił... Na wszystko się zgodziła, ale dziedzicznie obciążona zamiłowaniem do gospodarstwa (matka jej była wyrocznią w kwestjach domowych i nikomu nie ustępowała w czystości mieszkania i jakości kuchni), z prawdziwem zadowoleniem zamiatała i froterowała podłogi, w godzinach, w których wiedziała, że nikt nie przyjdzie. W międzyczasie, prała swoją bieliznę, bluzki, szyła, reperowała. Z chytrością, aby nie być przyłapaną, załatwiała zakupy w odległych i rozmaitych dzielnicach, przynosząc mięso i jarzyny w muzycznej tece, co naprowadziło ludzi na myśl, że jest w teatrze. Wieczorem, gdy już było obojętne, czy zapachy kuchenne dostaną się do mieszkania, gotowała zdrowe, gospodarskie dania — pieczeń wołową, potrawkę z kury, kotlety z groszkiem — które następnego dnia odgrzewała. W ten sposób żołądek ukochanego Ziuka był zabezpieczony przeciwko wyłącznemu jedzeniu szynki i jaj, a co najważniejsze, przeciwko jedzeniu restauracyjnemu. Te gospodarskie zajęcia wśród wypadków i kłopotów nowego życia, do którego Zuzia się z trudem przyzwyczaiła, były prawdziwą pociechą.


∗             ∗

Obszerny przedpokój o szarych ścianach, fryz z czerwonych piwonji (efekt nieco banalny, Langlois