Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pani itd., itd. Eleganckie życie kawalera nic nie kosztuje... w porównaniu... Proszę cię, abyś się nieco poświęciła dla przyszłości, zgadzając się na nasze tajemnicze życie... Zrozum, nikt nawet nie będzie wiedział, że razem mieszkamy. Będziesz szykowną kobietką, moją przyjaciółką. Przeistoczysz się, zobaczysz. Będziesz urocza, przyniesie mi to zaszczyt... A po kilku latach, gdy się mi powiedzie, będę znany, powiem, że zlegalizowałem nasz związek... Wyjedziemy, i po powrocie przedstawię cię jako moją żonę... Nikt się nie dowie...
I ciągnął długo, wymownie, przekonywująco. Zuzia dała się przekonać, zresztą, mało było rzeczy, których nie mógłby z nią przeprowadzić.
Trzy miesiące po tej rozmowie, w dzielnicy Inwalidów zamieszkał Józef Langlois, artysta-dekorator. Zuzia, skromna panienka z prowincji, w ubogich sukniach, o przezroczystej cerze, o jasnych niewidocznych rzęsach, o dużych jasnych włosach, o urodzie delikatnej przeistoczyła się na Zytę oryginalną i czarującą modną laleczkę, którą widzieliśmy jak wstawała z kanapy, w fartuchu w kratkę, na haftowanej pyjamie, aby odstawić rosół.
Gospodarski fartuch i rosół... tak. Zuzia chciała mieć powierzchowność, która odpowiadała planom Józefa, wygląd tajemniczy przyjaciółeczki, zapewne tancerki, a może kokainistki. Zgadzała się na nieobecność, gdy chciał być sam, aby przyjąć kogoś — wrócić, gdy on uważał, że obecność jej będzie wskazana... Przez okrągły rok nosiła ten sam kostjum, z doskonałego ma-