Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do puszczenia w obieg. Bierzcie je panowie. Załatwimy sprawę polubownie. Mnie zostawcie maszynę.
— Jesteśmy trochę innego zdania, panie Evans. W Anglji niema sposobu na uniknięcie kary. To pan zamordował Presbury’ego?
— Tak jest i odsiedziałem pięć lat za to, chociaż on pierwszy rzucił się na mnie. Dali mi pięć lat więzienia, zamiast orderu wielkości talerza. Nikt nie umiał odróżnić pieniędzy Presbury’ego od pieniędzy Banku Angielskiego. Gdybym go nie postrzelił, zalałby on Londyn swymi sfałszowanymi banknotami. Byłem jedynym człowiekiem, który wiedział, jak on je robi. Czy możecie panowie dziwić się, że chciałem dobrać się do tego miejsca? Czy możecie się dziwić, że znalazłszy tego pomylonego poławiacza robaków o dziwacznem nazwisku, siedzącego tuż nad tą piwniczką, i nigdy nie opuszczającego swego pokoju, usiłowałem pozbyć się go? Możeby było lepiej, gdybym wysłał go odrazu na tamten świat. Byłaby to drobnostka dla mnie, ale ja jestem człowiekiem o miękkiem sercu, i nie mogę rozpocząć strzelaniny, jeżeli ten drugi nie ma przy sobie broni. Zresztą, proszę pana, panie Holmes, co ja zawiniłem? Przecież nie zrobiłem użytku z tych klisz. Przecież nie zrobiełm żadnej krzywdy temu staremu niedołędze. O co możecie mnie posądzać?
— Narazie o zamach na życie Watsona — odpowiedział Holmes. — Nie jest to zresztą nasza sprawa. Szło nam o pańską szanowną osobę. Watsonie, za-