Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niły się mgłą na chwilę i zwarte usta zadrżały. Pochwyciłem w jego oczach błysk wielkiego serca i wielkiego rozumu. Wyczytałem w nich serdeczne uznanie dla tylu lat mojej współpracy, skromnej ale serdecznej.
— Głupstwo. Lekkie zadraśnięcie.
Bez wahania rozciął moje ubranie scyzorykiem.
— Chwała Bogu — zawołał z ulgą — kula przeszyła nie dotknąwszy kości! — Twarz jego napowrót przyjęła wyraz twardy, kiedy spojrzenie jego padło na naszego jeńca, wciąż jeszcze nie mogącego wyjść z osłupienia. — Masz szczęście Evans. Gdybyś zabił Watsona, nie wyszedłbyś żywy z tego pokoju. A teraz, co masz do powiedzenia?
Evans nie miał nic do powiedzenia. Leżał na podłodze i jęczał. Oparłem się na ramieniu Holmesa, i zajrzeliśmy razem do małej piwniczki, którą odkrył Amerykanin. Piwniczka była jeszcze oświetlona ogarkiem zapalonym przez Evansa. Ze zdziwieniem ujrzeliśmy maszynę drukarską pokrytą rdzą, wielkie stosy papieru, kilka butelek z jakimiś płynami i kilkanaście starannie związanych plik banknotów, ułożonych na osobnym stoliku.
— Tłocznia drukarska. Urządzenie fałszerza pieniędzy — powiedział Holmes.
— Tak jest, panie — odrzekł nasz więzień, podnosząc się z trudem z podłogi i opadając w fotel. — Tłocznia największego fałszerza w Londynie. To jest maszyna Presbury’ego, a te paczki na stole zawierają dwa tysiące banknotów po sto funtów każdy, gotowych