Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/030

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


urządził sobie muzeum. Mamy, jak widzisz, wreszcie kilka ogniw łańcucha.
— A dalsze ogniwa?
— Musimy udać się po nie do mieszkania Nathana Garrideba i zobaczyć, co się stanie.
Wyjął rewolwer z szuflady i wręczył mi.
— Ja mam swego starego ulubieńca przy sobie. Jeżeli nasz przyjaciel z dzikiego Zachodu będzie chciał usprawiedliwić swoje przezwisko, będziemy przygotowani. Możesz sobie wziąć na godzinę urlop, za godzinę bowiem ruszymy na tę przygodę przy Rider Street.
Była już blisko czwarta, kiedy znaleźliśmy się przed zabawnem mieszkaniem Nathana Garrideba. Mrs. Saunders, jako gospodyni była już na wychodnem, ale pozwoliła nam wejść do mieszkania; upewniwszy się, że wychodząc zatrzaśniemy drzwi, zaopatrzone w sprężynowy zamek, Holmes święcie przyrzekł dopilnować, by wszystko było w porządku. Wkrótce drzwi na ulicę zatrzasnęły się, kapelusz Mrs. Saunders mignął pod niskiem oknem i zostaliśmy sami na dolnem piętrze domu. Holmes dokonał błyskawicznych oględzin mieszkania. W ciemnym kącie stała szafa, odsunięta nieco od ściany. Schowaliśmy się za tę szafę i Holmes szeptem objaśnił mnie:
— Amerykaninowi zależało na usunięciu naszego sympatycznego uczonego z mieszkania — to jest jasne. Ponieważ szperacz ten nigdy nie wychodził z domu, trzeba się było puścić na fortel. W tym celu została zmyślona cała ta historja z Garridebami. Jest to djabelnie sprytny pomysł, chociaż dziwne nazwisko