Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chem. — Zdaje mi się, że jest to budynek z czasów królowej Anny albo pierwszych Hanowerczyków.
— Z czasów Jerzego Igo.
— Czyżby? Myślałem, że pochodzi z wcześniejszych czasów. Zresztą będzie to łatwo sprawdzić. Do widzenia, panie Garrideb, życzę panu powodzenia w Birminghamie.
Biuro administratora było już zamknięte, więc udaliśmy się prosto na Baker Street. Dopiero po obiedzie Holmes wrócił do naszej sprawy.
— Zbliżamy się do rozwiązania zagadnienia — powiedział. — Mam nadzieję, że się orjentujesz w sytuacji?
— Nie mam najmniejszego pojęcia o co chodzi!
— Dotychczas wszystko jest jasne. Jutro zobaczymy, jaki będzie koniec afery. Czyś nie zauważył nic ciekawego w tem ogłoszeniu?
— Zdaje mi się, że wyraz „pług“ był błędnie wydrukowany.
— Doskonale, Watson, poprawiasz się z dniem każdym. Słusznie, wyraz ten był wydrukowany źle po angielsku, ale zupełnie dobrze według pisowni amerykańskiej. Składacz złożył go według rękopisu. Dalej, studnie artezyjskie są używane w Ameryce, a niemal zupełnie nieznane w Anglji. Całe ogłoszenie jest typowo amerykańskie, a nasz Amerykanin przypisuje je angielskiej firmie. Cóż to znaczy?
— Przypuszczam, że ten amerykański adwokat sam jest autorem ogłoszenia. Ale nie rozumiem w jakim celu.