Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wydawało mi się, że widzę błysk podejrzenia w jego wyrazistych oczach.
— Bo przecież cała pańska garderoba jest angielska.
Mr. Garrideb zaczął się śmiać. — Słyszałem o pańskich kawałach, Panie Holmesie, ale nie przypuszczałem, że padnę ich ofiarą. Z czego Pan to wnioskuje?
— Dość spojrzeć na krój pańskiej marynarki w plecach, na pańskie buciki. Czy można wątpić o ich pochodzeniu?
— Przyznam się, iż nie przypuszczałem, że wyglądam na takiego typowego Anglika. Sprowadziły mnie tu sprawy zawodowe i, widzi pan, wyekwipowałem się po londyńsku. Zresztą czas pański jest drogi, a nie przyszedłem po to, by mówić o zaletach angielskiej garderoby. Przejdźmy raczej do tego papierka, który pan trzyma w ręku.
— Widać było, że Holmes wprawił naszego gościa w zakłopotanie, gdyż pucołowata jego twarz nabrała mniej uprzejmego wyrazu.
— Nie gorączkujmy się, Mr. Garrideb! — odparł mój przyjaciel łagodnie. — Dr. Watson mógłby panu powiedzieć, że te nieznaczne wycieczki od rzeczy bywają czasami pożyteczne dla sprawy. Ale dlaczego nie przyszedł z panem Mr. Nathan Garrideb?
— Poco wogóle wmieszał on pana w tę całą historję! — wybuchnął z nagłym gniewiem nasz gość. — Cóż u djabła może to wszystko pana obchodzić? Chodzi tu przecież o sprawę czysto zawodową, między