Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/362

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

że jakby czarny obłok toczył się na moje spotkanie, jakby zmora z moich lat dziecinnych; przez chwilę nie posiadałem innej świadomości nad tę, że się znajduję w ciemności nie wiedząc, czy idę, czy siedzę, czy wreszcie leżę.

∗             ∗

Leżę w swym domu w brudnem Hammersmith, myśląc o tem wszystkiem; i starając się rozważyć, czy ogarnęła mnie rozpacz po odkryciu, że śniłem sen; rzecz dziwna; spostrzegłem, że wcale nie rozpaczałem.
Albo czyż to był rzeczywiście sen? Jeżeli tak, to dlaczego byłem tak świadomy faktu, że istotnie oglądałem to nowe życie, nieustannie jeszcze tkwiąc w przesądach, troskach i nieufności tej epoki zwątpienia i walki?
Jakkolwiek ci przyjaciele moi tak byli realni, to jednak cały czas czułem, że niema dla mnie wśród nich miejsca; jak gdyby miał nadejść czas, kiedy mnie odepchną i powiedzą, jak ostatnie żałobne spojrzenie Elleny zdawało się mówić: „Nie, tak nie idzie; ty nie jesteś jednym z nas; ty tak całkowicie należysz do nieszczęśliwej przeszłości, że nasze szczęście zmęczyłoby cię nawet. Wracaj skoroś nas widział, a oczy twe dowiedziały się, że pomimo wszystkie niezbite maksymy twoich czasów, czeka jeszcze ten świat epoka spoczynku, gdy nastanie prawdziwe braterstwo — ale nie wcze-