Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
AKT PIĄTY.

SCENA I.
Kleant, Orgon.
kleant.

Dokąd chcesz biedź?

orgon.

Czyż ja wiem.

kleant.

Więc najprostsza rada,
Że przecie porozumiéć się najprzód wypada,
Może się znajdą jeszcze jakieś środki nowe.

orgon.

Przez tę szkatułkę teraz straciłem już głowę,
Ona bardziéj niż wszystko przejmuje mnie trwogą.

kleant.

Jakież to tajemnice odkryć się z niéj mogą?

orgon.

Jest to własność Argasa; on w chwili rozstania
Dał mi ją w tajémnicy wielkiéj do schowania,
A jak wiész o tém, to był mój przyjaciel szczery,
Więc przyjąłem. Mówił mi, że są tam papiery
Wielkiéj ważności, jam był zbyt skory w usłudze.

kleant.

A nacóżeś ją potém oddał w ręce cudze?

orgon.

To z powodu skrupułów sumienia się stało,
Bom tému zdrajcy zaraz powiedział rzecz całą,
A on łatwo nakłonił mnie do swego zdania,
Ażebym mu szkatułkę dał do przechowania,
Bo wtedy mnie z pewnością kara nie doścignie,
W razie śledztwa, przysięga moja rzecz rozstrzygnie;
A fałszywą nie będzie, bo przysięgnę szczerze,
Że jéj nie mam,,gdy on ją do siebie zabierze.

kleant.

Źle z tobą, jeśli rzeczy z pozorów ocenię: