Strona:PL Mniszek Helena - Trędowata 02.pdf/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Hrabia Morykoni bystro popatrzał na nią, przechylił się przez stół i zapytał:
— Więc pani uważasz flirt za wykwit cywilizacji?
— Po części tak.
— Na jakiej zasadzie?
— Bo ludzie prości nie znają flirtu ani z nazwy, ani w dosłownem znaczeniu. Nie mają zresztą czasu na uprawianie go, nawetby nie umieli.
— Dlaczego? Gmin ma również swe zabawy, zbliżone do naszych.
— Zbliżone, lecz nie w szczegółach.
— Więc podobne.
— Ale nie nasze.
— Zasadnicza idea ta sama — twierdził uparcie hrabia.
Stefcia nie ustąpiła.
— Panie hrabio, i polna róża jest różą, lecz nie sztamową. Tu już pomijamy zasadniczą ideę, bo bardzo wyraźnie występuje różnica kolorytu, gatunku i smaku. Dlatego twierdzę, że ludzie prości bawią się szczerzej od sfer inteligentnych, lecz nie posiadają ogłady, będącej cechą salonów. Oni mają etykę odrębną, znamienność, jaka ich różni od wytworniejszych objawów cywilizacji.
Stefcia mówiła swobodnie tonem lekkim i dźwięcznym. Hrabia uważnie patrzał na nią z poza zmrużonych powiek.
A Trestka rzekł:
— Cała nasza wytworność ginie wobec szczerości, jaką te masy posiadają, a my nie. U nich przynajmniej w sprawach erotycznych niema kłamstwa, wykrętów, słodkich minek i wywracania oczu.
— Trestka ugodzony jakimś sztyletem, pewno zazdrości — rzekł ordynat.
— Ja tylko mówię, że te cechy są ich zaletą, nie wadą.
— A któż to nazywa wadą? — zdziwiła się Stefcia.
Morykoni wyręczył Trestkę:
— Pani, ponieważ uważa szczerość za brak kultury.
— Nie zrozumiał mnie hrabia. Cywilizacja nie może wyłączać szczerości, tylko osłabia ją do pewnego stopnia, zmiękcza niejako jej chropowatość.
Hrabia poprawił bokobrody.
— Przypuśćmy, że tak. Ale i oni nie są już absolutnie wyzuci z cywilizacji.
— O tak! lecz oni są zaledwo odziani w nią.
— A my?
— My już ubrani, często ustrojeni.
— A najczęściej udekorowani — rzucił Trestka.
— I to bywa! Ci, co są udekorowani cywilizacją, noszą ją, jak pióropusz, na widoku — dla świata jedynie, w rzeczywistości są czasem bardzo pierwotni. Ale taki machiawelizm zdarza się w sferach wyższych, niż wśród ludu. U nich ten wyraz inną nosi nazwę i do innych go okoliczności go zastosowują. Tak samo to, co my nazywamy flirtem, u nich zwie się:
— Smaleniem cholewek — zaśmiał się Waldemar.
— Bałamuctwem — dodała Stefcia.
— Nie widzę w tem różnicy — rzekł hrabia.