Strona:PL Mniszek Helena - Trędowata 01.pdf/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ja na tę kwestję inaczej się zapatruję. Zresztą odrazu widać, z kim ma się do czynienia. Zwłaszcza ciocia nie powinna o niej mówić w ten sposób, choćby ze względu na Lucię.
— Wymowny jesteś, mój drogi — sarknęła pani Idalja — lecz ostrzegam cię, że mogą wyniknąć plotki. Sama słyszałam jakieś niedorzeczne domysły Lory.
— Och! pani „hrabina“ może opowiadać, co chce. Niewielu znajdzie chętnych słuchaczy. Niech jej ciocia powie, aby nie próbowała robić przy mnie swych domysłów, bo wówczas nawet jej wyimaginowany hrabski majestat nie zamknąłby mi ust.
— Jak to wyimaginowany?
— No chyba nie potrzebuję wykładać cioci o istotności tytułu Ćwileckich. Wiedzą o nim wszyscy, zwłaszcza ich własne karety z koronami i stary kamerdyner, który się bardzo zadziwił, gdy mu wsadzili na guzy liberyjne dziewięć pałek. Wszystkie herbarze i kroniki milczą o tym tytule wcale nieuprzejmie.
Pani idalja zacięła usta.
— Idźmy do salonu, zaraz podają.
W salonie do Stefci podeszła hrabina Ćwilecka, usiadła na stylowym foteliku i popatrzała na Stefcię z wysoka.
— Pani skąd pochodzi? — spytała sztywnym tonem.
— Z Królestwa, pani hrabino.
— Jak dawno pani zajmuje się nauczycielstwem?
— To moje pierwsze i ostatnie miejsce.
— Tak? pierwsze? I bratowa powierzyła pani Lucię? Cʻest une absurdité!
Młoda nauczycielka poczerwieniała.
— Widocznie potrafiłam wzbudzić zaufanie — odrzekła z uśmiechem.
— Ileż pani ma lat?
Stefcia spojrzała na hrabinę zdumiona.
— Dwadzieścia pięć — odparła bez namysłu.
Hrabina popatrzała na nią przez lornetkę, osadzoną na długiej złotej rączce.
— Tak! — rzekła z przekonaniem — wygląda pani na to. Lucia mi mówiła, że pani ma dziewiętnaście. Odrazu wiedziałam, że to omyłka. Comment donc! Bardzo dobrze, że pani nie ukrywa swoich lat. Moja Michała jest w takim razie w wieku pani, chociaż wszyscy myślą, że jest młodsza.
Stefci zadrgały usta śmiechem, w oczach błysnęły iskierki żalu. Spojrzała na siedzącą opodal hrabiankę, zawsze poważną, apatyczną, wyglądającą na starszą siostrę pani Elzonowskiej.
Hrabina mówiła dalej:
— Podobno pani zostałaś nauczycielką nie z zamiłowania?
— Tak, ale zaczynam lubić swą pracę, dlatego głównie, że mam dobrą uczennicę.
Podszedł Waldemar, w ślad za nim hrabia Ćwileckl.
Hrabina krzykliwie zawołała do męża:
— Te voilá! Czy wiesz, Auguste? Panna Rudecka ma dwadzieścia pięć lat. Więc nie dziewiętnaście, jak mówiła Lucia. Mamy jednak dobre oko
Spojrzała na Stefcię i rzekła znowu: