Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/99

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    szy, co jest nasza dobroczynność? co są nasze ofiary? Stają przed oczami mojemi nasze „Talmud-Thory.” Cóż to jest taka Talmud-Thora? Opuszczona, ponura rudera, chałupka na kurzej nodze, gdzieś w dziurze: wszędzie śmierdzi pleśń! Połamana podłoga i ławki pokryte grubą warstwą błota, okna wybite, zatkane szmatami. Biedne, głodne, obdarte sieroty walają się tam po samą szyję w śmieciach, zamorusane jak djabły i niepodobne nawet do ludzi! Co, za pozwoleniem powiedziawszy, może z nich być? czego one mogą się tu nauczyć i na co później się przydać? Ja słyszę, słyszę, jak one jęczą i wzdychają, słyszę głos ich zatraconych młodych lat, głos wydobywający się z kupy ziemi i śmieci! Słyszę, że ten krzyk nieszczęśliwych, zgubionych istot, wzbija się aż do nieba i woła „gwałt!” na całe miasto żydowskie. Na każdego z nas spadają krwawe łzy i każdy dźwigać je będzie... Przedstawił mi się szpital, albo dom przytułku dla chorych, schronienie, ze wszystkiemi jego dzikiemi porządkami. Jakiś krzyk, gwałt, lament rozlega się na podwórzu. Biedna żydówka przywiozła tu chorego męża, jej jedynego żywiciela, podporę rodziny. „Gabaje” jednak nie chcą go przyjąć, gdyż nieszczęsna nie mogła im dać naprzód kilku rubli. Gdy ta biedna biegała tu i tam łamiąc sobie głowę, aby wydobyć skąd pieniędzy,