Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/96

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Widzę tam dzierżawcę taksy (baałtakse), który był niedawno chudym żydkiem, biedakiem, kapcanem, chodził piechotą, w butach podartych, nikt na niego nawet nie patrzył... a teraz! ten sam kapcan, zapuścił sobie brzuszek, jeździ jak magnat faetonem, parą dobrych koni i skarży się przed wszystkimi na dzisiejsze ciężkie czasy!..
    Przedstawiły mi się owe stemplowane gęsi (gesztempełte obdirkes), które „baałtakse” pozwala sprzedawać tylko w całości, nie zaś w kawałkach, ażeby biedni ludzie nie mogli kupić i zmuszeni byli brać drogie mięso... Słyszę larum, krzyk, wielki gwałt: oto złapano — hultajkę, złodziejkę, która, tknięta litością, sprzedała biednej żydówce kawałek gęsi dla chorego męża... Widzę jak robią obrachunek ze złodziejką, która płacze i krzyczy w niebogłosy...
    Słyszę, jak ktoś targuje się z rzemieślnikiem, chcąc mu urwać grosz za jego pracę; rzemieślnik błaga litości, kłóci się, mówi że cały dzień pracował w pocie czoła, a zarobek nie wystarczy mu nawet na jedzenie, prosi, żebrze jak rozbójnika, ale nie chcą go słuchać. Wtem patrzę, zbliża się tęgi, zdrowy jegomość; poważny żyd w okazałej czapce i z chustką w ręku; dają mu sporą ofiarę, a on się krzywi, narzeka, że skąpo; dokładają jeszcze, jemu ciągle skąpo!.. Takiej osobie należy się daleko więcej, za jego brzuszek, zakręcone