Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


klaczy, dla tej prostej poddanej, obowiązki z samego nawet prawa, jeżeli już nie z poczucia ludzkości.
— Łobuzy! („kundejsim”) — krzyknąłem, zbliżając się do gromady uliczników,[1] co wam zawiniła ta nieszczęsna szkapa? czego od niej chcecie?
Część łobuzów nie zważała wcale na mój krzyk, inni słyszeli i śmiali się bezczelnie. Niektóre psy patrzyły na mnie ze zdziwieniem, inne szczekały zdaleka, a inne znów wytrzeszczyły oczy ze złością, jakby miały ochotę rzucić się z tyłu i rozedrzeć mnie na kawałki.
— Łobuzy! — zawołałem raz jeszcze — dlaczego znęcacie się nad boskiem stworzeniem, nad nieszczęsną szkapą?
— Piękna mi nieszczęsna!! — odpowiedzieli mi z ironią. Nieszczęsna! dlaczegóż się pasie tutaj? dlaczego tu łazi ta twoja piękna szkapa?!
— Jakto? — odrzekłem — przecież to jest wspólne pastwisko, przecież tu od niepamiętnych czasów pasie się wszystkie bydło miejskie! („a sztodt behejme”).

— A, bydło miejskie! to znowuż co innego. Bydłu wolno — a jej zasie!

  1. „Waise hewro” dosłownie „białe towarzystwo” — bosa komenda.