Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/200

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — Mamo — zapytałem — co się dalej działo?
    — Nie pytaj, proszę cię, nie pytaj już o to. Wszystko to twoje książki!..
    — Co za książki? jakie znowuż książki?
    — Ot! te twoje puste bajki, któremi zagwoździłeś sobie głowę! — odrzekła matka, machnąwszy ręką niechętnie. Zagwoździłeś sobie głowę, ucząc się niby to na doktora. Cóż miałam z tobą robić? Czy był jaki wybór? Chciałeś się uczyć, uczyłeś się, ale po co takie książki? takie bajki, takie głupstwa?! Co to ma za związek z doktorstwem? Ktoś chce się uczyć doktorstwa... dobrze, niech idzie, niech uczy się, ile dusza zapragnie. Niech się uczy tego, co do doktorstwa należy, ale po co te bajki? Na mój kobiecy rozum, to one nie są nic warte... Ach! Może ty masz wielką głowę, możebyś nawet wyrósł na wielkiego człowieka, sławnego doktora, gdybyś nie był uczył się tylu różnych bajek, tylu historyj, jak oni tam nazywają! Otóż masz teraz bajki i historye! Żeby one, Panie świata, przepadły!... przynajmniej nie miałabym tylu cierpień i zgryzot...
    — Jakich cierpień, mamo?
    — Jakich cierpień i zgryzot? pytasz Sruliku, ach! czyż mało spadło ich na mnie!?
    Tu matka z płaczem zaczęła mi opowiadać:
    — Kiedy otrzymałam list z Dnieprowic, że nie