Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/177

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    XV.
    Srulik i szkapa pomiędzy djabłami.

    Jak długo trwała podróż, nie mogę stanowczo powiedzieć, ponieważ byłem bardzo wzruszony tem wszystkiem com widział i co działo się ze mną. Wiem tylko, że lecieliśmy bardzo długo, aż nareszcie znaleźliśmy się w strasznie głębokiej dolinie, zapadłej między niezwykle wysokiemi górami, wznoszącemi się prawie aż do chmur. Dziś jeszcze przebiega dreszcz po mojem ciele, kiedy sobie przypomnę ten dziki i pusty wąwóz.
    Nie było tam ani śladu drzew i zieloności, tylko na każdym kroku widziałem ciernie i kupy głazów. Pomiędzy niemi przesuwały się i pełzały węże, pipernotery i jaszczurki. Świdrował mi w uszach krzyk, jaki wydawały dzikie zwierzęta i ptaki w swoich kryjówkach; krzyk, w którym zawierały się wszystkie smutne i płaczliwe tony. Czuć było przykrą woń sadzy, spalonej siarki z asafetydą, a częstokroć z ziemi podnosiły się tumany dymu i jak mgła rozwiewały się na wszystkie strony.