Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie dziw: trzy pary tylko starzy najdowali.        5
Którzy się doskonale z sobą miłowali.
Czwartej w Polsce i próżno, Mikołaju, szukasz;
Masz-li tę fantazyą, barzo się oszukasz.



179.   Na toż.

Jest mój jeden przyjaciel, który to prawdziwie
Mówi, że gdy kto z nami w towarzystwie żywię,
Możem nic w nim nie wątpić i w jego miłości:
Prawda, statek, uprzejmość, dosyć powolności.
Aliści skoro szczęście trochę go podniesie,        5
On zaraz wnet oczyma naiu rad przeniesie.
Prośwa Boga, by nędza zawżdy nędzą była,
Boby naiu oczyma ta nie przynosiła.



180.   Do Jana Cybulskiego.

Znam ja to, iż przedemną wszyscy wiele mają.
Ci którzy się wierszami i pismem pętają,
I którzy czynią fraszki, i miłują statek:
Wszytkiego u nich więcej, niż u mnie, dostatek.
Tobie iż się nie tak zda, miłość to sprawuje,        5
Która rada ochyla, chocia inak czuje.



181.   Nagrobek P. Annie z Przeręba Sarnowskiej.

Anna Sarnowska, z domu Przerębskich zacnego,
Dokończywszy uczciwie żywota swojego,
Tu w tym grobie zawarta. Zawarta z nią cnota,
Którą sobie do nieba otworzyła wrota
A jako będąc, w ciele, niczym nie zelżyła,        5
Bez pochyby i nieba też nie oszpeciła.
Nad jej grobem niech wzdycha, kto cnotę miłuje,
A jej świętych postępków pilnie naśladuje.



Koniec pierwszej księgi Fraszek.