Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


fenomenów, przeciw któremu tak słusznie a silnie powstaje dogmatyzm moralny, upatrując w tem niebezpieczeństwo wpadnięcia w krańcowość antropomorfizującego formalizmu. Albowiem Bóg-zegarmistrz przeistacza się z porządku rzeczy we wszechwładnego monarchę rządzącego światem, a zastępca Jego Kościół, stając się Jego policyą, czy kancelaryą wpada w sidła, które przed nim kładzie nieunikniony przewodnik każdej kancelaryi, tj. duch biurokratyczny, czyli formalizm, przemawiający do ludzi w wyrazach podobnych do dopiero co przytoczonych, które ów ksiądz stosował do parafian swoich, czyli: wiemy, że jesteście słabi i skłonni do grzechu, więc zostańcie przy nas i zachowajcie pozór uległości, a my was rozgrzeszać będziemy. I wyznaję, że ile razy słyszałem z ust wrogów Kościoła zdanie, że etyka katolicyzmu przedstawia się im, jako wolność grzeszenia pod warunkiem wykonywania zewnętrznych form posłuszeństwa, byłem zawsze w kłopocie co do odpowiedzi.
Wśród wszystkich bowiem zarzutów wymierzanych przeciw Kościołowi, pociskiem najboleśniejszym są zarzuty moralne. Wprawdzie lubuje się w nich przedewszystkiem płytka, plaska, głupia, bezwyznaniowa gawiedź, która wraz z zanikiem zmysłu religijnego zatraciła rozumienie rzeczy ducha. Ale sama możliwość stawiania tego rodzaju zarzutów ze strony ludzi głębszych i szu-