Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zna to każdy, kogo dręczył wyrzut sumienia, kto ścigany przez widmo własnego występku uczuł ból opuszczenia swojego i grozę rozbratu z prawem moralnem. Ale Tołstoj jest także indywidualistą, dał się unieść podziwowi dla siły myśli i boskości rozumu; odrzuciwszy wszelki autorytet, uwierzył, że człowiek sam bez pomocy z nieba, o własnych siłach zdoła strząsnąć z siebie jarzmo złego, i w wyniku dał naukę, będącą niczem innem, jak jedną z odmian anarchizmu. Otóż to tylko ostatnie widzi w nim X. Weiss, a nie porusza go bezprzykładna, jedyna w swoim rodzaju moc z jaką pisarz rosyjski obnażył i wysmagał grzech; nie widzi jej i nie czuje, dziwi go jedynie to, że «tak uboga treść, takie płytkie myśli i tak czcza gadanina zdołały sprawić tak bezbrzeżny wylew»[1]. Tymczasem jest pisarz w porównaniu do Tołstoja bardzo mały, ale dzięki szalonej reklamie rozgłosem prawie równy jemu — i ten pisarz umiał zdobyć pewne uznanie ze strony X. Weissa. Jest to Max Nordau. Istotę jego talentu stanowi najbardziej ujemna właściwość judaizmu — persyflaż. W tym względzie jest mistrzem. Ze stanowiska najbardziej płaskiego materyalizmu, a z zaciekłością żyda, którego wstrętem przejmuje wszystko, co wydał świat chrześcijański, wszystko co nosi na sobie jakieś, choćby słabe

  1. »Die relig. Gefahr«, str. 59-60.