Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


prawowiernym i katolicyzmem liberalnym, czyli oddanym szatanowi pseudokatolicyzmem, nie należy raczej nazwać prądem pychy i prądem miłości? W pierwszym z nich bierze górę przejęcie się znaczeniem Kościoła i duchowieństwa, drugi czerpie moc w Ewangelii. Kapłan jest tłómaczem woli Stwórcy, jest pośrednikiem między nim a ludźmi, i ta świadomość własnego wyniesienia, połączona ze scholastycznym absolutyzmem i wynikającem stąd, jak widzieliśmy, antropomorficznem pojmowaniem stosunku Boga do świata, gdy nie jest zrównoważona sercem, wytwarza właśnie ów nastrój pychy. «Nasze ja skażone — pięknie o tem pisze X. Ignacy Charszewski — bierze przewagę nad osobą Chrystusa, tak, że odwracając właściwy stosunek, zamiast dążyć do utożsamienia się z Chrystusem, utożsamiamy go z sobą; zamiast żebyśmy się stawali Alter Christus, czynić się nam zdarza bezwiednie Chrystusa — alter ergo».
A pycha ta objawia się w mniej lub więcej, stosownie do okoliczności, otwartem dążeniu do samowładztwa i w mniej lub więcej natarczywem wymaganiu bezwarunkowego posłuszeństwa od innych. Ten nastrój pychy i idący stąd chłód są główną przyczyną rozpowszechnionej dziś antypatyi do świata katolickiego. I tylko w niektórych wypadkach, tam zwłaszcza, gdzie pod wpływem atmosfery wieku rozchwiała się pobożność, a kato-