Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cza i zaliczyć chce do nieuczciwych! A czy co innego czyni ten, kto liberalizm oznacza jako wytwór piekła? Wygłasza tem samem, że nie szanuje wolności ludzkiej i że wolną i nieśmiertelną duszę ludzką chce przeistoczyć w ślepe narzędzie w ręku swojem.
Zamiast ostrze swej broni zwracać przeciw przewrotnemu tłumaczeniu i stosowaniu zasad liberalnych, przeciwnicy liberalizmu określają go, jako «dążność do wyzwolenia się z pod wszelkiego autorytetu tak ludzkiego jak Boskiego» — i z tym wiatrakiem walczą. Jezuita M. Hormann w pamflecie swoim: Liberalizm i katolicyzm liberalny, ogłoszonym w jednem z pism południowo-słowiańskich tryumfalnie przytacza zdanie jakiegoś Hiszpana z pod ciemnej gwiazdy Sarda y Salvany, że liberalizm jest najcięższym ze wszystkich grzechów i o ten grzech, którego najdobitniejszym i także najszczerszym wyrazem ma być formuła: Ni Dieu ni maître oskarża każdego katolika, który inaczej ośmiela się sądzić. Myśl ludzka ma prawo być wolną — dowodzi tenże kapłan — tylko tam, gdzie nie ma pewności; każda przeto prawda wiadoma stanowi granicę, poza którą wolność nie śmie sięgać, ponieważ np. wiemy, że w trójkącie suma kątów wynosi 180, więc oczywiście nie wolno rozumowi być tu innego zdania. Jak z matematyką, tak samo rzecz się ma z teologią, wiadomo bowiem, że prawdy teologiczne równie ścisłe dają