Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Ryngraf.djvu/33

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    na nas za Puente nad rzeką. Jutro, pojutrze będziemy w tańcu.
    Po licu pytającego przebiegła bladość i strach nagły.
    Rozkaz był rzeczą, nie podlegającą żadnej krytyce. Spełni go i stanie znowu w znienawidzonem miejscu, kolebce wszystkich jego nieszczęść i zawodów. Wszedł pułk w wąwóz krwawo pamiętny i minął go bez przeszkody.
    Pusty był teraz i głuchy.
    Gdy szyk się rozwinął po drugiej stronie przejścia, ujrzano w lewo miasteczko z wieżą kościoła, dobrze znane Konstantemu. Kompanja jego oddzieliła się na komendę i pokłusowała za nim w tę stronę, reszta pułku ruszyła dalej.
    El Pahul wyglądało, jak wymarłe. Ułani zajęli bramy i ulice, rozbiegli się po domach, szukając żywności i furażu; kapitan, rozlokowawszy ludzi, wydawszy rozkazy, stanął z pięciu szeregowcami przed domem Alcada i zastukał we drzwi rękojeścią szpady.
    Po dość długiem milczeniu podwoje rozwarły się nieco, w otworze ukazało się żółte oblicze starego hiszpana. Na widok Konstantego zachwiał się i zzieleniał.
    Ave Maria purissima! — pozdrowił go oficer zwyczajem miejscowym.