Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Atma.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


schował — przerachował swe pieniądze — i odszukał w barakach Samolika.
— Jak wrócicie do Bereźnicy — to wstąpcie do mojej matki — dajcie jej ode mnie pięć rubli, i powiedzcie, że jak się zbiorę na byt pewny, to po nią przyjadę i zabiorę. A z pieniądzmi niech robi co jej wola. A nie piszę, bom rękę okaleczył, powiedzcie. A jeśliby pytała, gdzie będę — powiedzcie, że do zimy w Kowlu — cieśla — przy koszarach — a potem dam znać.
— Byle znowu nie za dziesięć lat — bo nie doczeka — zaśmiał się Samolik.