Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Atma.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A nie przysyłaj pieniędzy — sobie użyj — miej wygodę — miej przyjemność — mnie tu dobrze — mnie nic nie trzeba, byle od ciebie czasem słowo. Ludzie tu dla mnie łaskawi, a ksiądz Dziekan, jak dobrodziej święty mną się opiekuje — a od tej pory, żeś o mnie pomyślał — to i nie czuję, żem kaleka ciemna — zda mi się — niebo widzę i słońce.
A jeszcze o jedną łaskę i pozwolenie cię proszę. Te dziesięć rubli, coś mi przysłał — mnie niepotrzebne — to czy nie będziesz się gniewać, że je dam Marcinowej praczce, której spaliły się rzeczy tej wiosny — a u niej pięcioro dzieci i stary ojciec sparaliżowany! Jeśli pozwolisz — to jej powiem: Mój Adaś mi przysłał pieniędzy — pomogę wam! — A już nie będę dłużej ci dokuczać i nudzić, tylko Panu Bogu ciebie polecam i niech On cię ma w swej opiece i w zdrowiu uchowa, i w pracy da pomyślność. Amen.
Jan Jaszczyński, zakrystyan, ten list mi w swej dobroci pisze — a ja ciebie błogosławię i za twą pamięć tobie dziękuję.

Matka twoja
Monika Karlińska

Jaworski dobył pugilares, i długo się wpatrywał w twarz kobiety na starej, zblakłej fotografii. Wydała mu się znajomą już, i pod pierwszem wrażeniem — chciał zaraz odpisać. Ale po namyśle list