Strona:PL Listy Heloizy i Abeilarda z Francuzkiego Wierszem Polskim Przetłomaczone.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mogęż się wydać piękną przed twemi oczyma,
Serce me iuż do twego więcey prawa nie ma;
Podobna ogniu, które na pogrzebach tleie,
Pali się przy umarłych, zwłoków ich nie grzeie;
Serce Twe czuć te ognie sili się daremnie,
Kocham Cię! lecz mię kochać nie możesz wzaiemnie!
Mogąli wzniecić zazdrość losy twe tak smutne;
O! kochanku! te związki --- te prawa okrutne,
Ta surowość zakonna! i moia straszliwa,
Od pamięci o Tobie serce me odrywa;
Bądź Twoia Heloiza we łzach ponurzona,
W pośrzód grobu umarłych omdlewa i kona;
Bądź przy świętych ołtarzach Bogu modły czyni,
Nie pamiętna na zacność grobów i świątyni,
Cała zaięta czuciem tak miłego razu,
Nic nie zna, nic nie widzi, prócz Twego obrazu.
W pieśniach naszych twóy tylko głos słyszę --- gdy dłonią
Moią, na poświęconą węgle rzucam wonią;
Gdy przyiemny iey zapach wbiia się do góry,
Ciebie widzę pomiędzy wonnieiące chmury.
Widok tak ulubiony ręce mi porywa,
Duch się rozpala we mnie --- serce rozgorywa;
Zacność mieysca, czci świetność i przepych obrzędu,
W sercu mym naymnieyszego nie sprawuie względu:
Gdy przy Boskich ołtarzach tleiąc na około,
Aniołowie ze drzeniem zniżaią swe czoło;
W momencie tym tak strasznym taiemnic nayświętszych,
W pośrzód pieni, modlitwow szlubow naygorętszych,