Przejdź do zawartości

Strona:PL Limanowski - Tegoczesna dążność społeczna (Przegląd Tygodniowy, R. 4, 1869, nr 31).pdf/1

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
TEGOCZESNA DĄŻNOSĆ SPOŁECZNA[1].

To, co dawniej wydawało się mrzonką, sennem urojeniem niepraktycznego umysłu, niedorzecznem a nawet zbrodniczem zachceniem, dzisiaj obleka się w ciało i młode, silne, przygotowywa się zastąpić miejsce tego, co uważano za wieczne, niewzruszone i jedynie prawowite. Przed dwudziestu jeszcze laty znakomity Thiers nazywał stowarzyszenia robotnicze anarchią w przemyśle, a myśl wzajemności ekonomicznej wielkiem szaleństwem; inaczej wszakże osądziła to wszystko rzeczywistość: przed nią i przed nauką z niej płynącą, najuporczywsi nawet musieli uchylić swą głowę. Prawodawstwo z początku wrogie, następnie ostrożne, przekonywa się o niesłuszności swych przywidzeń i usuwa powoli postawione przez się przeszkody. W Anglii, tem rojowisku obecnem wszelkiego rodzaju zespóleń, dopiero prawo z 30 czerwca 1850 r. słusznie może się nazwać Magna Charta współdzielczego przemysłu i współdzielczych zrzeszeń. We Francyi zaledwie w ostatnim dziesiątku lat zrzucono pęta, jakiemi starano się powstrzymać rozwój łączności i kojarzenia się sił. Szybkie wzrastanie stowarzyszeń, jakie widzimy tam od kilku lat, najlepiej dowodzi ich potrzeby, a zarazem i téj krzywdy, jaką wyrządzało prawo społeczeństwu, utrudniając ich tworzenie się i pomyślne bytowanie.
Rozrastanie się stowarzyszeń wszelkiego rodzaju jest wybitną cechą naszego czasu. Duch stowarzyszenia, wspólności interesów bierze stanowczą przewagę nad jednostkowością, indywidualizmem stosunków. Ludzie wychodzący z rozmaitych szkół, jak Juinier i Villedieu, spotykają się w potępieniu indywidualizmu. Współzawodnictwo jednostkowe ma ustąpić przed zorganizowaniem się interesów wzajemnie wspierających się. W obec parcia domagających się bytu potrzeb, następuje przyzwolenie z przeciwnego nawet obozu, na wzór tego co się stało w ostatnich dniach w ciele prawodawczem francuzkiem. Villedieu używa nawet tych samych wyrażeń, co i jego przeciwnicy. Indywidualizm nazywa narchicznym, co jakby zapożyczył od Juiniera, a stan ekonomiczny dzisiejszy cechuje nazwą sobkostwa i zapasów wzajemnych. Znamię czasu odtłocza się pomimowoli.
Również pojęcia p. Villedieu o dzisiejszym stanie kredytu, niczem się nie różnią od pojęć Juiniera. Villedieu zapytuje i odpowiada:
Komu dotąd służył kredyt przemysłowy?
Kapitałowi, ale nie pracy.
Do kogo się on zwracał?
Do rzeczy, nigdy do osoby.
Cóż to jest kredyt, panowie?
Jest to ekonomiczna realizacya zaufania wzajemnego.
I cóż wzbudzało przez długi czas, cóż wzbudza aż do dzisiaj zaufanie przemysłowe?
Czy umysłowość i moralność? czy pracowitość? czy zamiłowanie obowiązku? czy cnota?
Nie, nie podobnego.
Praca uczciwa, praca odważna, praca bez bogactwa, atoli sama pierwsze bogactwo, obcą była dla kredytu.
Kredyt widział ją u dzieła, widział ją cierpiącą, opuszczoną, odrzuconą. Widział ją straconą w nędzy na dnie społecznem. Słyszał, jak ona wołała by wydobył ją z przepaści. Słyszał i cóż odpowiedział? Oto: nie znam cię!
A tymczasem bez kredytu cóż znaczy praca ludzka?
Pozostanie ona w ciągłem poddaństwie u oligarchii trafnie feudalizmem przemysłowym nazwanej (str. 22 i 23).
Nieinaczej sadzi i Juinier. Największe klęski społeczne, powiada on, pochodzą w skutek tego, że kapitał przywłaszczył sobie wyłącznie kredyt. Wiadomo z danych statystycznych, że monety brzęczącej istnieje we Francyi 5 miliardów franków, a z tego w obiegu jest tylko około 2 miliardów, tymczasem kapitaliści korzystając ze swego uprzywilejowanego położenia, ciągną zysk z kredytu publicznego, ogólnej wszakże własności, wypożyczając co najmniej 60 miliardów franków. Odsetków więc otrzymują rocznie około 5 miliardów, 400 milionów! Oszczędność produkcyi obliczono, że wynosi we Francyi rocznie co najwięcej 1 miliard, 500 milionów.

A więc! czy podobna materyalnie z tego zapasu opłacić 5 miliardów, 400 milionów?.

  1. Des sociétés coopératives de consommation et de crédit, discours prononcé par Eugéne Villedieu. Paris i Prives 1869.
    Réalisme social par T. Juinier. Paris 1868.