czając strach, zbliżył się, by zbadać rzecz całą. Ale czuł, że katastrofa się zbliża.
— Nie bój się! — szepnął mu Candeur, spostrzegłszy jego ponowną bladość. — To dar Priskiego, to kwiaty. Sam widziałem... Zostawiliśmy kuferek w Kirkilissie, z powodu nagłego wyjazdu, on zaś napełnił go kwiatami..
Zbliżyli się wszyscy do stołu. Wieko kuferka było tylko przymknięte, a przez powstałą szczelinę, wychylały się pęki przecudnych, białych róż bułgarskich, które łatwo było poznać po silnym, balsamicznym zapachu.
— Przecudne!.. Przecudne! — mówiła Iwana, sięgając w głąb i nurzając ręce w kwiatach. — Ach.... a to co? Coś mam w rękach! — powiedziała nagle i wyrwała ręce z kuferka.
— Cóż tam być może! — spytał niespokojnie Rouletabille.
Candeur podniósł wieko i wydobył z głębi kuferka ciężki worek, bogato zdobiony zupełnie podobny do worka na cukierki, tylko bardzo duży.
— Cukierki! To są cukierki!
Zaczął rozwiązywać sznur jedwabny worka, ale Iwana prosiła, by jej oddać.
Zanurzyła rękę, lecz cofnęła ją szybko, wydając okrzyk przerażenia.
Krzyki takie same napełniły salon.
Bo oto u palców Iwany, zaplątały się długie,
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/264
Wygląd
Ta strona została przepisana.