Cieszę się, że zdążyłem jeszcze na czas, zanim państwo wsiądą do samochodu. Szofer czeka...
— Panie Priski, — rzekł Rouletabille, — więc pan nie jest już zakonnikiem?
— Niestety! Szczęście to widać nie było mi przeznaczonem! — zawołał dramatycznie pan Priski. Nie wiodło mi się w czasach ostatnich. Nie zastałem w Dedeagaczu swego konia po powrocie z portu, a ponieważ nie chciano wpuszczać podróżnych do pociągu kolejowego, miałem mnóstwo trudności w dostaniu się do Salonik. Tam znów dowiedziałem się, że pan Kasbek odjechał okrętem do Konstantynopola razem ze sułtanem. Do stolicy przybyłem dopiero w trzy tygodnie później...
— Wszystko to nie tłumaczy pańskiej obecności w Paryżu!
— Proszę pana, to rzecz całkiem prosta — ciągnął dalej pan Priski — Kasbek znikł nagle, jakby się zapadł pod ziemię... ponieważ zaś nie mogłem dostać miejsca w Konstantynopolu...
— Więc otrzymałeś pan posadę w Paryżu! — dokończył Candeur, czując, że przyjaciel jego przechodzi męki, słuchając gadaniny Priskiego.
— No i dobrze się panu powodzi? — spytał ostatnim wysiłkiem grzeczności Rouletabille.
— To jest wprawdzie coś zgoła innego, jak „Hotel Przejezdnych“, ale... nie źle mi. A’ propos
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/259
Wygląd
Ta strona została przepisana.