Przejdź do zawartości

Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Więc pije?
— I pali!
— E... to nie!
— Ale pali opium! Opium! I to jak jeszcze... pojęcie przechodzi! — radował się Włodzimierz.
— W takim razie licho z nią...
— Proszę pana... ona uczyni mnie swym generalnym spadkopiercą. Mam zamiar założyć dziennik... palę się do tej myśli... Czy nie zechciałby pan objąć w tym dzienniku...
— Nie skończył. Spojrzenie, jakie mu rzucił Rouletabille sprawiło, że cofnął się krok wstecz, potem drugi, potem trzeci, wreszcie obrócił się na pięcie i odszedł spokojnie, nie chcąc widocznie odejść z jakąś doraźną pamiątką, którejby się wstydzić musiał przed swoim ugalonowanym Tondorem.