w spokoju... cóż on mógł mieć wspólnego z pańskiem małżeństwem?
Zaraz wytłumaczę! Oto stara dama zażądała odemnie zwrotu owych 43.000 franków.... wie pan, tych pieniędzy, za które zastawiłem jej futro.
— Tak.. pamiętam... ale przecież pan je zastawił, nie ja?
— Tak. Ale nie ja dałem te pieniądze adze, tylko pan!
— Tak jest, tylko że pieniądze te wziąłem od Candeura, nie od pana, ani od księżniczki.
— To też gdy ich zażądała, zwróciłem się do Candeura. Candeur powiedział: „Zabraniam ci wspominać o tem Rouletabillowi. Cóż go obchodzi ta waryatka. Jeśli cię będzie napastowała, ożeń się z nią i basta!
— Doskonaleś pan zrobił! — zgodził się w końcu Rouletabille.
— Więc pan mną nie pogardza? — spytał Włodzimierz.
— Broń Boże!
— Rozumie pan, coby to był dla mnie za wielki ból, gdyby pan mną pogardzał... pan, dla którego poświęciłem mą piękność i młode swe życie! — zawołał Włodzimierz.
— Jesteś pan zacnym człowiekiem... — oświadczył mu Rouletabille dla świętego spokoju. —
-
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/255
Wygląd
Ta strona została przepisana.