Jakież było jego zdumienie, gdy ujrzał w głębi karety, której drzwiczki otworzył ugalonowany lokaj... Włodzimierza Petrowicza z Kijowa... we własnej osobie.
Właśnie chciał mu podać rękę, gdy spostrzegł, że Włodzimierz wysadza z karety damę, o włosach jaskrawo rudych, przybraną w wspaniałą suknię wieczorową. Poznał ją zaraz. Była to owa komiczna księżniczka rosyjska, posiadaczka słynnego futra. Sunęła tryumfalnie, uczepiona u ramienia Włodzimierza.
— Rouletabille! — zawołał Włodzimierz, wskazując tę ruinę obwieszoną klejnotami. — Pozwoli pan przedstawić sobie moją narzeczonę?
Rouletabille, wstrzymując się z trudem od śmiechu, złożył im formalnie życzenia bliskiego szczęścia. Ale, gdy dama przeszła do jadalni, odciągnął go na bok i wyraził swe zdumienie.
— To był jedyny sposób, by ocalić nasz honor! — tłumaczył. Włodzimierz zupełnie seryo. Muszę się ożenić z tym kakadu! Czegożbym zresztą nie uczynił dla pana, panie Rouletabille.
— Jakto... jakto... co pan powiada? — bąkał zdziwiony Rouletabille.
— Powtarzam:... by ocalić nasz honor! — rzekł Włodzimierz dobitnie.
— Bądź pan łaskaw, proszę, zostawić mój
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/254
Wygląd
Ta strona została przepisana.