czył w duchu nowożeńcom, by się to raz już skończyło i by im dano wreszcie spokój.
Nie miało to jednak nastąpić.
Klub reporterów paryskich postanowił wydać na ich cześć obiad wieczorem, zdołali tylko uprosić, że wolno im będzie zniknąć około dziewiątej po angielsku i wsiąść do czekającego auta, które ich miało zawieść na kolej.
Nowożeńcy zjawili się około siódmej w kostyumach podróżnych, ale gospodarze nie mogli sobie darować, by nie wystąpić we frakach z wszystkiemi orderami.
Nawet Candeur przypiął sobie swój medal zasługi i przyjął ich w progu klubu.
Podał rękę Iwanie i sprowadził ją do jadalni, gdzie widniał nakryty wspaniele stół biesiadny.
Rouletabille zamierzał właśnie udać się za nimi, gdy nagle rozległ się za nim tętent koni i turkot karety zajeżdżającej w wielkim pędzie.
Obrócił się i nie mógł powstrzymać okrzyku zdumienia widząc koźle Tondora, w przepysznej błękitnej liberyi szamerowanej złotem z ogromną kokardą u cylindra.
Poczciwy Tondor osiągnął więc szczyt swoich marzeń. Siedział teraz wysoko i kierował bystrymi końmi.
Rouletabille stanął w progu zaciekawiony, kto mógł przyjechać tym powozem wspaniałym.
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/253
Wygląd
Ta strona została przepisana.