Trudno powiedzieć, co się działo w duszy Rouletabilla, w tej sekundzie, kiedy światło zagasło.
Zrazu nie mógł zrozumieć. Ta ciemność, bezpośrednio po fantasmagoryi blasków? Gdzie się podziały skarby niezmierzone? Czyż stał się igraszką złego demona z tysiąca i jednej nocy, który mu przesuwał przed oczyma nierealne wizye?
Sięgnął, dla przekonania się, po owe widziane skarby, podniósł z ziemi garść klejnotów i poznał, że nie śni. Wyraźnie potem wymacał mur, drzwi bronzowe, wreszcie znalazł u pasa zepsutą latarkę elektryczną. Był to więc najzwyklejszy przypadek. Rouletabille oprzytomniał, ale dreszcz trwogi wstrząsnął nim jednocześnie.
Co czynić?
Po chwili jednak przywołał na pomoc całą swą zimną krew i inteligencyę. Sprawa była trudna, ale nie beznadziejna. Znał przecież drogę powrotną z tej sali, szło tylko o to, by trafić w właściwy kurytarz. Należało tylko odbyć tę całą po-
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/231
Wygląd
Ta strona została przepisana.
XXII.
W toni bez światła.