Właśnie zapalano światła na stacyi kolejowej, na morzu migotały liczne latarki kajaków, krążących od brzegu azyatyckiego do europejskiego i z powrotem.
Rouletabille był zamyślony, nie miał czasu cieszyć się długo widokiem nowego życia na Bosforze. Zabrał Tondora i wszyscy trzej poszli w stronę Galaty. Wstępując w górę Pary, nie zwracał uwagi na muzykę, pełne kawiarnie, oświetlone teatry i cały ruch uliczny stolicy państwa, które otrzymało niebezpieczną ranę, od której mogło zginąć. Myślał tylko o jednem: czy Iwana wpadła już w szpony Abdul Hamida. Wydawało mu się, że dość wcześnie doniósł o spisku i miał nadzieję, że Abdul Hamid opuścił Saloniki przed spotkaniem się z Kasbekiem i Iwaną.
Candeur chciał koniecznie wstąpić do piwiarni, ale Rouletabille zmusił go do pospiechu i niebawem znaleźli się w Dolma Bagdże. U samego wstępu do portu usłyszeli wołanie. Był to Włodzimierz. siedzący w kajaku.
— No, i cóż? — spytał reporter wskakując do kajaku.
Włodzimierz wskazał czarną sylwetę wielkiego okrętu na kotwicy.
— To „Loreley,“ — powiedział..
— I cóż? Mów prędko!
— Widziałem go...
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/209
Wygląd
Ta strona została przepisana.