dokończył reporter dla badacza i wogóle kulturalnego człowieka!
— To grób straszny, zbiorowisko szkieletów! — powiedział ktoś. — Pomyślcie państwo, ilu to ludzi wrzucono do Bosforu, z kamieniem, przywiązanym do nóg, w worku skórzanym. Otóż worki pogniły, a te trupy, raczej szkielety, tkwią w mule dna i chwieją się wraz z prądem w te i ową stronę. To musi być coś przerażającego!
— Skafander dzisiejszy — objaśniał ktoś, to nie dawny niezdarny przyrząd. Nurek może się zupełnie swobodnie poruszać i nie jest połączony rurą z powierzchnią wody. Na plecach ma magazyn ze zgęszczonem powietrzem, które wystarcza na kilka nawet godzin.
— To coś wspaniałego! — zachwycał się Rouletabille.
Nagle rozległo się ze wszystkich stron:
— Kermorek! Kermorek!.. skądże pan tutaj. Sądziliśmy, że pan stale w Salonikach.
— Dopiero co przybyłem... a to jak... razem z Abdul Hamidem, ale o tem jeszcze ni słowa!
— Abdul Hamid w Konstantynopolu? — krzyknął nagle ze zdziwieniem Rouletabille. — Ach, wybaczcie państwo łaskawi! Ale obowiązki reporterskie tego wymagają... moje uszanowanie... muszę pchnąć depeszę...
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/207
Wygląd
Ta strona została przepisana.