— Ale jakże się to stało?
— Powiadam.. opowiem ci później. Teraz uciekajmy, co tchu. Nie uspokoję się, aż będziemy pośród wojsk tureckich. Zrozum, że zabiłem oficera bułgarskiego! Uciekajmy!
— Tak! Uciekajmy! To rzeczywiście straszna rzecz!
— Przedewszystkiem niezwykła!
I rzucili konie w szalony galop. Zwolnili dopiero biegu, gdy w dali dostrzegli na tle nieba czarne sylwetki gór Czataldży. Wówczas Rouletabille zwrócił się do Candeura!
— Opowiadaj! Prędko! Spotkałeś Kietewa i wziąłeś go za Gawłowa?
— Nie! O, to rzecz dużo dziwniejsza! Zaręczam ci, że jeśli to dłużej potrwa, to ja także zwaryuję.
— Nie gadaj głupstw! Pędzimy drogą z Tondorem i mówimy sobie właśnie, że, albo wy, albo my napewne, dopędzimy Gawłowa, bo Tondor dał mu najgorszego konia, gdy nagle spostrzegamy w dali sylwetkę jego samego. Jedzie galopem, ale my sadzimy za nim i nie ulega kwestyi, że zaczynamy się zbliżać. Gawłow obrócił się kilka razy. Zwalnia. Dopędzamy. Nagle słyszymy za sobą szalony galop. Obracamy się, a, że noc stała się zupełnie jasną, poznajemy obaj Atanazego Kietewa. Leci, jak pio-
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/194
Wygląd
Ta strona została przepisana.