Marka Wołocha; relacya jego o wzięciu Kirkilissy jest wspaniała. Redaktor naczelny“.
Rouletabille stał pod wrażeniem depeszy, gdy drzwi się otwarły i weszli wszyscy reporterzy razem, którzy przeklinali jednocześnie Marka, że wysłał tak piękną relacyę i Rouletabilla, że im odradził zrobić tosamo.
— Ależ, powiadam wam, że to fałsz! — tłumaczył Rouletabille.
— A cóż nas to obchodzi! Masz, czytaj...
Podano mu depeszę z redakcyi „Dziennika przedpołudniowego“, obszerną, do swego przedstawiciela: „Nie wysyłaliśmy pana do Kirkilisse po to, by się dowiedzieć, że tam się nic nie dzieje“.
Oświadczyli chórem, potrząsając ołówkami, że odtąd nie będą tak naiwni i ciągle coś się dziać musi koniecznie.
Jeden z korespondentów wziął na bok Candeura i szepnął mu do ucha:
— Powiedz-no, Candeur, co się jemu, do licha, stało? Jakoś mu nie służy ta wojna bałkańska!
— Co mu jest!... odparł Candeur. To mu jest, że się zakochał... Widzisz... zakochał się!
— O, teraz rozumiem. To wystarczy, by ogłupić zupełnie człowieka!
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/145
Wygląd
Ta strona została przepisana.