Przejdź do zawartości

Strona:PL L Niemojowski Trójlistek.djvu/390

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

„Przestań córeczko ma droga,
Niech cię snu pozór nie łudzi:
Już się twa siostra nie zbudzi,
Bo ona w niebie... u Boga!
A więc padnij na kolana,
Wznieś w górę błagalne dłonie,
I dla Matki co w łzach tonie,
Wymódl świętą łaskę Pana!


LXIV.
Matka i córka.

O! dziéwczę, gdy gonisz ułudne snów mary,
Gdy dążysz w wir tańca wśród balu uroków,
Myśl sobie, choć czasem, o Matce swéj staréj,
Téj świętéj, co strzegła dziecięcych twych kroków.

W jéj sercu zdrój czysty poświęceń się mieści,
Skarbnica cnót błogich w uczucia bogata;
Twe troski, rozkosze, zachwyty, boleści,
Twe życie z istnieniem Matczyném się splata.

W domowém ognisku jest ona promieniem,
Tak jasném, tak błogiém, że wszystko w około
Przybiera wdzięk szczęścia i barwę wesołą,
A mroczny cień zwątpień, przestaje być cieniem.

Jeżeli poczujesz wśród duszy twéj na dnie
Błąd, który twe oczy kropelką łez zrosi,
Na pierś jéj skłoń głowę, a ona odgadnie
Cierpienie, i spokój dla dziecka wyprosi.