Strona:PL L.M.Alcott - Małe kobietki.djvu/242

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tym samym celu. Ze śmiechem przeprosiliśmy się wzajemnie, i znowu było nam dobrze i miło. Uściśnij odemnie najczulej ojca, i siebie ucałuj dwanaście razy od twej roztrzepanej
Ludki“

PIEŚŃ Z PRALNI.

Królując nad balją, wciąż śpiewam wesoło,
Wyżymam i płuczę od rana,
A zawsze pogodą jaśnieje me czoło,
Myśl moja jak pianka mydlana.

Na sznurach bieliznę rozwiewam i suszę,
Gdy słonko przygrzewa złociste;
I pragnę, by ludzkie sumienia i dusze
Tak były bielutkie, tak czyste.

Lecz próżne marzenia! Na ścieżce żywota,
Gdy serce od bólu nam pęka,
Gdy duszę ogarnia niepokój, tęsknota,
Niech pracą zajmuje się ręka.

Przy pracy myśl smutna bez śladu ulata,
A ufność w swe siły się budzi,
Bo praca wywalcza szacunek u świata
I miłość zaskarbia u ludzi.

Więc śpiewam wesoło, zajęta robotą,
Wesoło nad balją króluję.
Ty, serce, snuć możesz marzenia nić złotą,
Lecz ręka niech zawsze pracuje.