Strona:PL Krzysztof Kamil Baczyński - W żalu najczystszym.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kiedyś pominął napomnienia głos
ślepe szczenięta ludzkie prowadzisz na stos,
aby pokazać im jak Bóg się gniewa,
a pokazujesz przejrzysty łuk blasku
pokryty twoją dłonią — chimerami z piasku,
a rączki szukające napełniasz swą smołą,
by z nich nie wypadł miecz i biały gołąb.

Ale z nich są anioły mściciele, co głosy
takie w górę uniosą, że zbieleją włosy,
i nim w topór z ołowiu zmienią się i runą
będą oczom podobne boskim — stu-piorunom,
będą wtedy krążące, pozbierane z ust,
z ust skarżących jak płomień i ognisty nóż,
a maluczcy, co niosą krzyż zwalony na nich
wstaną w blasku. A straszne będzie zmartwychwstanie,
Wstaną w Bogu. A straszny będzie ten czas kary,
kiedy kora bez duszy wybuchnie pożarem
i pozostanie popiół, jeno garść popiołu
jako ślad tych co skradli lok złoty — aniołom.



Krzysztof Kamil Baczyński - W żalu najczystszym page0040.png