Strona:PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz).djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Na jeziorach włoskich.
 
I.

Cicho pobrzmiewa po jeziornej toni
Melodja świateł w przesłoniętą mgłami
Dal, co nad wodą tak się wiewnie kłoni,
Jakby całować ją chciała... Przed nami
Niebo w promiennej z głębiną harmonji:
Zlewa się, stapia, zestraja dźwiękami
Barw swych i błysków tęczowej urody
Z każdą kropelką, z każdym nurtem wody.
 
Cicho płyniemy w marzeń dal — bez końca...
Cicho płyniemy w zadumań ogrody...
Z takiej to fali i z takiego słońca
Wyszła, miłośne światu sprawiać gody,
Jasnością włosów złocistych okryta,
Rozpromieniona, naga Afrodyta.