Strona:PL Kraszewski - Złote myśli.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się podnoszą, łzy na oczy, lub uśmiech na twarz występuje — a ostatnich kilka króków dłuższe są od całych dni w początku podróży.




Życie jedną walką długą z ludźmi, z losem i ze światem, gdzie potu otrzeć z czoła nigdy nie ma czasu, chwili nie ma ani westchnąć, ani za siebie obejrzeć się mokrem okiem.




Nie ma podobno nic lepszego, jak życie wiejskie, i człowiek jest w swoim domu, panem swéj woli, zatrudnień; nie krępuje go etykieta, żyje według siebie, wolno mu płakać i śmiać się kiedy zechce, mówić lub milczeć, słowem tak postępować jak sobie życzy.




Życie ma obowiązki i ciężary; nie godzi się umierać duchem, gdy żyjemy ciałem.




O! jakeśmy to śnili życie, a jak dziwnie inaczéj się splotło? jakeśmy wierzyli święcie, jak czcili poczciwie, jak się modlili gorąco, jak spodziewali się ufnie, jak każdy gdyby w bajce królewicze działem brał jakąś część świata... a co nam dzisiaj z tego dziedzictwa urojonego zostało?