Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   109   —

na Brunona!! Siadł pisać! Nowa trudność! Musiał być czytelnym, a nie chciał być kaligrafem! kaligrafia zdradzała młodość i brak uczucia. Wiedział, że ręka powinna była drżéć — że pismo nawet musiało być w zgodzie ze stanem ducha i serca pałającego, miotanego rozpaczą i t. d.
Charakter trzeba było stworzyć, gdyż Bolek pisał ładnie i wyraźnie, a tu właśnie — pismo piękne, studenckie nie uchodziło...
Dwa razy pomylił się, skrobać! skrobać list miłosny! Któż to widział — musiał przepisywać na nowo. Odczytał go. Nie był kontent, ale w mieście zegary i na stoliku cebula drugą godzinę oznajmywały — musiał na tém poprzestać. Zostawała jeszcze jedna trudność — pieczątka! Z hrabiowską koroną żadnéj nie miał, ograniczył się więc skromną literą T., wcale nawet nie osobliwie wyrżniętą...
List wygotowawszy — położył go na stole, odstąpił kilka kroków i okiem znawcy badał jego fiziognomię... Znalazł go wcale przyzwoitym i o pół do trzeciéj spać się położył.