Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Któremi ludzie kochanie przezwali...
Bo ludzie nigdy kochania nie znali.

Ja wiem, co miłość, co długa tęsknota,
Co bój zacięty z myślą o kochanym,
Co szczęście niebios, co piekieł zgryzota,
I brak łzy cichéj w oku wypłakanym.
Daj mi twą rękę, niech czuję, żeś blizki;
Tyś wielki, piękny, ty masz wzrok anioła.
Gdy plama pychy nie kazi ci czoła,
A same prawdy zdobią go połyski!

Patrz! ja być mogłam tak czysta, tak święta,
A teraz będę na wieki przeklęta
I dzieciom moim ojciec nie odpowie,
Gdy się spytają: jak się matka zowie!
Tak gorzko, zimno, tak ciemno mi w duszy.
Że czasem myślę, iż płacz mój poruszy
Serce aniołów. Lecz nie; już godzina
Śmierci nadciąga i wkrótce uderzy,
Już ból konania w tych piersiach się wszczyna.
Już palec Boga na tém czole leży.
.............

Zaledwie stosunek ten się skończył, zaledwie mu Zygmunt poetycki wystawił grobowiec, w sercu jego rozkwitł kwiat nowéj miłości.
W zimie roku 1838/1839 był Krasiński we Włoszech. Wśród rodzin polskich, bawiących tam wówczas, wybitne miejsce zajmowała rodzina pp. Komarów z Podola, która prowadziła dom otwarty i wszelakie znakomitości w salonach swoich ugaszczała. Z trzech, podobno bardzo pięknych i wykształconych córek, największą na siebie zwracała uwagę najstarsza Delfina. Dzieckiem jeszcze prawie wydana za hr. Potockiego, dziedzica jednego z najarystokratyczniejszych imion i największych w kraju ma-