Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiadomości rozświetlił się ogromnie; poznajemy tu duszę namiętną, żądną wrażeń, niedbającą o zwykłe konwenanse ani téż o zwykłą moralność, ale bądź co bądź wielce szlachetną i idei uznanego przez siebie obowiązku oddaną.
Znamy dotychczas dwie z tych miłości i to z opowiadania samego poety. Pierwsza z nich sięga wczesnéj młodości i ciągnie się przez lat kilka, dopóki nie ustąpiła drugiéj, choć poeta bronił się, jak mógł, przeciw téj „niewierności” czy niestałości. Kiedy się ta pierwsza miłość rozpoczęła, nie wiemy; dowiadujemy się o niéj jako o fakcie już istniejącym w roku 1834, gdy poeta zaczął rok 23, gdy jest we Włoszech w towarzystwie dwu ukochanych przyjaciół: Danielewicza i Jaroszyńskiego. Oddalony od swéj ukochanéj niepokoi się, trwoży, szuka pociechy wszędzie, nawet we wróżbiarstwie; potém gdy się zjechali (a zjeżdżali się nakrótko zazwyczaj gdzieś na wodach), rozpływa się w uniesieniach szczęścia: „Zastałem ją dwa razy tyle kochającą mnie co dawniéj. W życiu mojém zapewne już takich dni szczęśliwych nie doznam więcéj. Może ci miło będzie wiedzieć, że ten, który cię kocha, dostał się do raju i z raju do ciebie pisze“. Niebawem wszakże następują przykrości różne: list jakiś do Zygmunta od ukochanéj pisany dostał się na poczcie do rąk awanturnika, co nosił to samo nazwisko a haniebnie tego przypadku nadużył; otworzył bowiem list, poznał treść, odczytywał go ludziom, chwalił się nim jakoby do siebie pisanym; — ludzie zaczęli się nad kobietą kochaną znęcać i szarpać jéj sławę. „Zastałem ją w najokropniejszym stanie — pisze do Sołtana w r. 1835 — i raj mój niebieski prysł odrazu. Polki, pani G... i drugie były w Ischl. Niema potwarzy, szy-