Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zwolna kwiat ziemi z toni wieków wzrasta;
Lecz przyjdą czasy, lecz kiedyś się zjawi
Córka człowieka i Boga — niewiasta!
I męskie serca od śmierci wybawi.

Lecz są-to wzmianki, cenne bezwątpienia ale urywkowe, niezwiązane jeszcze w system, nieprzeprowadzone w całkowitych kreacyach, któreby uwydatniły bliżéj rysy owéj „niewiasty“. Nie można w nich dopatrzyć się idei równouprawnienia w tém znaczeniu, jakie obecnie do tego wyrazu przywiązujemy: działalność niewiasty i jéj samodzielne stanowisko wypływa tu z uczucia miłości, ogarniającéj wszystko; a myśl wypowiedziana powtarza jedynie to, co przed 19-tu wiekami wyrzekł św. Paweł: „Niemasz Żyda ani Greka, niemasz niewolnika ani wolnego, niemasz mężczyzny i niewiasty, albowiem wszyscy jedném jesteście w Jezusie Chrystusie“. W każdym razie idea-to była płodna, kiedy do takich wniosków doprowadziła.
Miłość u Krasińskiego nie ma ciała — i w tém postaci jego kobiece podobne są do większéj części utworów Słowackiego. Zewnętrzności poeta nie opisuje. Wzrok ognisty, sploty długich włosów, bladość cierpiącego lica, kibić powiewna — oto wszystko, co wiemy o fizycznéj stronie jego kobiet Taki sposób traktowania poetycznych tworów nie wynikał oczywiście z niemożności lub nieświadomości, ale jedynie z ogólnego nastroju duchowego. W młodości bowiem umiał poeta opisywać miłość zmysłową, gorącą, wulkaniczną, wraz z powabami ciała i zawrotem głowy. Późniéj usunął obrazy tego rodzaju na plan ostatni, wskazując nam zdala to krwią zbryzgane, rozpustne bachantki demagogiczne, to płoche zalotnice, za