Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w nocy podchodziła mu pod dom i żałośliwie wołała:

»Chłopecku, chłopecku, wróć mojom copecke,
Nie bedem jus chodzić na twojom rzepecke«. —

Płanietniki wtedy choć gdzie spadowały z chmurami, ale miała się z pyszna ta polana, na której mu co zwyrządzali. Hej, kiedy wzięły takiego nazad chmury w górę, a stanął nad polaną: to tak silił gradem, że ziemię zabrało do krzty.
Pieniądze się choć gdzie po reglach na świńskich korytach przesuszały, ale tam nieleciał nikt brać, choć widział, bo przy każdych stał pan z żelaznemi widłami i mieszał w nich, albo czarny baran z rogami. Hej! ten by ci dał!...
Co się nie zdarzyło Wojtkowi Pytkosowi z Międzyczerwiennego. Powiedział mu Jasiek Tyrała z Kościelisk, że się pieniądze przesuszają nad rąbaniskiem w Si-