Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dlą się, słyszał też, co nie raz o Panu Bogu mówili. Wiedział, że jest i s hrubsa jaki jest. On ludzi stworzy, Onego trza prosić i dziękować Mu, a chwalić Go, i uskarżyć Mu się można, opowiedzieć Mu jedno i drugie, a zwłaszcza strapienie, to pocieszy. Pan Bóg jest ojciec, Pan Jezus syn, ale to do wjedna za jedno.
Stanął Walek sietniak przed Panem Jezusem, patrzy na Niego i powiada:
— Bez cos tak?
I zdawało mu się, że Pan Jezus kiwnął ku niemu głową w koronie i powiada też:
— Bez cos tak?
Widzi Walek, że On też półnagi, pokrwawiony, w cierniach na głowie — i nie wiedział, kogo Pan Jezus myśli? Więc spytał się:
— Ty cy jo?
Ale Pan Jezus nic, tylko, zdawało mu się znowu, kiwnął głową w koronie.
— E, my się tu, widzem, nie dogo-