Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


noze posprzecinane... nie porozruwane nijako...
Obrócił się do córek: Cyście go wy ozdarły, jak orły?...
Dziewczyny milczały.
— Ze cos zrobiéł? Dyj sie som o skałe nie prasnon, ani sie znika nie sulnon, bo niémiał zkąd. Cos zrobiéł?
Dziewczyny milczały.
Wodny Kuba przywykły był ostro przewodzić w rodzinie, tupnął więc nogą ze złością i krzyknął z gniewem: Powiécie, weredy jedne, cy nié?!
Dziewczyny stały koto strzelca i milczały. Róża patrzała na ojca bystro otwartemi oczyma, Ulka odwróciła twarz w bok, Wikta wsadziła koniec fartucha w zęby i spuściła głowę. Wodny Kuba stracił resztę cierpliwości, złapał patyk z pod ręki i skoczył ku Wikcie.
— Powiés, lebo nie?! Dyrlago zatracona!