Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


był, zaczął żartować. Sam się ze siebie śmiał, że się dziewkom dał wziąć.
— Cóż wy ze mną zrobicie? — spytał.
— Ozwiązemé ci nogi, pomozes nom dobro nazbijane nieść. Pote cie zabijemé. Tak tata radzili.
— Ej, to mnie przecie nie zabijajcie!
— Zdradziłbyś nos!
— Nie zdradzę. Przysięgnę!
— Jako tata ukwalom, tak bedzie.
Kiedy mu Wikta dała pojeść, Ulka mu przyniosła flaszkę z wódką i przytknęła do ust; zaraz wstała Róża i przyniosła mu wina.
Wikta mu podłożyła serdak pod głowę; Róża wtedy podsuneła mu drugi pod plecy; zaraz wstała Ulka i przyrzuciła mu czuchą ojcową nogi od chłodu. Nie zawiązywały mu już ust. Mówiły żeby im odpowiadał. Słuchały. Jak się jedna spytała, czy mu się chce jeść, zaraz się druga pospieszyła